Książka

„Szczęśliwi biegają ULTRA. Jak przebiec 100 km w jeden dzień, koić ból śpiewem i postawić pasję ponad dom i kredyt”.

Książka, którą napisaliśmy razem z moim byłym mężem, Krzyśkiem Dołęgowskim, powstała w Kolorado, w pięknym drewnianym domu kilkaset metrów ponad Boulder, słynnym wśród biegaczy, triathlonistów i wspinaczy. Materiał do niej zbieraliśmy całymi latami, udeptując biegowe ścieżki, poznając pochłoniętych pasją ludzi, czytając jak zaczarowani. Stając na starcie niezwykłych wyścigów po błocie, kamieniach i korzeniach, po pustynnych piaskach, wśród alpejskich szczytów.

Przeżyliśmy razem ogrom przygód, byliśmy partnerami w sporcie, biznesie i w życiu. Nawet samo ubieranie w słowa wszystkich historii, które chcieliśmy przekazać było dla nas przygodą. Zaczynaliśmy dzień od kawy na tarasie z widokiem na miasteczko daleko u podnóża gór. Pisaliśmy na dwóch wielkich sofach w pięknym drewnianym domu naszego gospodarza Steve’a. W ramach przerw rąbaliśmy drwa i gromadziliśmy zapas opału na werandzie. Chadzaliśmy na górskie wycieczki, jeździliśmy na rowerach górskich, wybieraliśmy się na wyprawy do sklepu czując wiatr we włosach na zjazdach i cisnęliśmy z wypakowanymi jedzeniem plecakami pod górę z trudem zdobywając każdy metr. Jeździliśmy na wycieczki w góry skaliste, wspinaliśmy się na Flat Irons, ikony Boulder. Spotkaliśmy się z mocarzami biegów ultra – Scottem Jurkiem i jego żoną Jenny, Antonem Krupicką i Joe Grantem, co było dla nas takim przeżyciem, jak dla małego dziecka spotkać Myszkę Mickey. No, przynajmniej dziecka wychowanego w naszych czasach…

To nie jest do końca książka o bieganiu. Oczywiście biegania jest w niej bardzo dużo. Można poczytać trochę o treningu, diecie, wielkich wyścigach. O rajdach przygodowych, dyscyplinie, która na zawsze zdobyła serca niewielkiej ale bardzo walecznej grupki ludzi w Polsce. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o życiu z pasją. O tym, że można pójść inną drogą niż te utarte, dobrze znane. Że poza głównymi traktami, w chaszczach czai się przygoda.

Minęło już 5 lat odkąd wydrukowany egzemplarz „Szczęśliwych” trafił w nasze ręce. Tamten moment również był dla mnie przeżyciem. Bo kto nie chciałby napisać swojej książki? W dodatku spotkała się ona z bardzo pozytywnym odbiorem, wyróżniono ją również tytułem Biegowej Książki Roku. Jestem z niej dumna i wdzięczna za wszystkie miłe słowa, które o niej usłyszałam. Oto, co na jej temat mają do powiedzenia inni.


Recenzje okładkowe:

Magda i Krzysiek są jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych par w polskim bieganiu. A co ważniejsze – jedną z najbardziej przenikliwych i ciekawych świata. Fascynuje mnie ich analityczne podejście do biegania, a także głód wiedzy i chęć przeżywania nowych przygód. Współpraca z nimi zawsze przynosiła świetne efekty. Dlatego z niecierpliwością czekałem na tę książkę. Byłem pewien, że będzie niezwykła, ciekawa, wciągająca… I taka właśnie jest! Czyta się ją jednym tchem. A na dodatek wcale nie trzeba być ultrasem, by po przewróceniu ostatniej kartki pomyśleć z żalem: „Szkoda, że to już koniec…”.
Marek Tronina, redaktor naczelny miesięcznika „Bieganie”

Szczęśliwi biegają ultra to piękna opowieść o bólu, którym można się z dumą chwalić, parze przyjaciół zakochanych w sobie bez pamięci, przyrodzie, górach i bieganiu. Od pierwszego słowa Magda i Krzysiek staną się twoimi bliskimi kompanami, nawet jeśli błoto na butach przynosisz jedynie ze spaceru z psem. Poznasz dzięki nim nietuzinkowe historie o ludziach i ich przeżyciach ze szlaków, kiedy to miasteczka stają się miniaturowe, szosa w oddali przypomina uroczą wstążkę, a kryzys pojawia się jako serdeczny towarzysz niedoli. Już w trakcie czytania poczujesz przypływ endorfin, a każdy bieg ultra uczyni cię bardziej szczęśliwym.
Marcin Rosłoń, dziennikarz nc+, ultramaratończyk


Runaroundthelake.blogspot.com

A z każdą kolejną kartką oczy otwierały mi się z coraz większym niedowierzaniem, że na naszym polskim podwórku powstała książka tak GENIALNA, zaskakująca, napisana świetnym językiem i przede wszystkim szczegółowo opisująca tyle aspektów biegów górskich. Jestem oszołomiony taką mnogością wartościowych dygresji ciągnących się meandrami kolejnych stron.

Drogadotokio.pl

„Szczęśliwi biegają ultra” to pozycja obowiązkowa dla każdego biegacza. Nie biegasz? Również po nią sięgnij. Gwarantuję Cię, że się nie zawiedziesz.

pawelbiega.pl

Książkę czyta się lekko i przyjemnie, a całości niczym wisienki na torcie doprawiają bardzo obrazowe i trafne porównania typu: „działy w supermarkecie otworzą się przed tobą nagle jak nowe poziomy w grze komputerowej”. Poza tym jest w książce sporo historii, które nie wpisują się w schemat samego biegania po górach, kryzysów, płaczu i wręcz krańcowego wyczerpania.

Festiwalbiegowy.pl

Silną stroną tych opowieści jest ich autentyczność. Każdy z nas może utożsamiać się z autorami książki. To nie są cyborgi jak Kílian Jornet czy Scott Jurek, którzy biegali niemal 24 godziny na dobę. Kiedy Dołęgowcy opowiadają o swoich zmaganiach z bólem, zmęczeniem, kryzysami czujemy, że dotyczy to kogoś trochę podobnego do nas. Kogoś kto bardzo kocha bieganie, może jest trochę bardziej wytrenowany, ale jest zwykłym śmiertelnikiem.

Aktywnie.radiozet.pl

Możemy przenieść się wraz z autorami na tak legendarne biegi jak Gore-Tex Transalpine-Run, Transgrancanaria czy UTMB to mnie osobiście najbardziej urzekła relacja z Bob Graham Round. Opis tego, jak Magda i Krzysiek walczyli o zdobycie 42 szczytów w Anglii w czasie poniżej 24 godzin był naprawdę fantastyczny.

Aga4run.pl

Przedstawię Wam recenzje książki, którą wchłonęłam ją całą i jednoznacznie stwierdzam, że zmotywowała mnie do tego by w przyszłości spróbować biegów ultra. Książka jest mega motywatorem nie tylko do biegania, ale też relacji damsko-męskich i wspieraniu się w dążeniu do celu.

Biegambolubie.com.pl

Jak tabliczka dobrej czekolady. „Szczęśliwi biegają ultra”, czyli biegowa książka roku. Skończyłam. Są takie książki, których nie da się, a nawet nie powinno się czytać na raz, jednym tchem. Takie, które się smakuje jak kafelki ulubionej czekolady – żeby na dłużej starczyły, żeby dłużej czuć smak. Ale nawet najlepsza czekolada kiedyś się kończy, a najlepsza opowieść ma swój kres. I tak wczoraj dotarłam do ostatniej strony książki „Szczęśliwi biegają ultra” Magdy Ostrowskiej-Dołęgowskiej i Krzysztofa Dołęgowskiego. I z lekką konsternacją stwierdziłam, że łatwiej pisze się recenzje książek słabych – niż dobrych. Bo jak książka jest słaba, to trzeba napisać, dlaczego. A jak jest dobra – to jest dobra i każdy powinien ją przeczytać.


Znacznie więcej recenzji znajdziecie sami w Internecie. Książka dostępna jest również w wersji ebooka i audiobooka (na Audioteka.pl).

By dowiedzieć się więcej zajrzyj na stronę Wydawnictwa Galaktyka.